tak się niemądrze rozlubić w Tobie... z żalu za Tobą wypłowieć

w szablonie wykorzystano
grafikę autorstwa kaneda99

Kategorie: Wszystkie | ? | archiwum | codzienność | kiedyś | listy do K. | muzyka | poezja
RSS
piątek, 24 października 2014
drewniany konik

Zastanawiałam się, po co idę. Dawno nie byłam u Ciebie. Jeszcze winogrona nie wypuściły liści. Teraz wszystkie liście już poopadały. 

Wypiliśmy prawie całą butelkę szampana. Zastanawiałam się, jak będę się od Ciebie opędzać i czy w ogóle dam radę, a wcale nie musiałam. Rozmawialiśmy, rozmawialiśmy... było tak miło, tak dobrze. 

- Gdzie byłeś? 

- W Tr., i u mamy...

- Nie byłeś w Tr. nawet pół dnia. 

Nawet nie miałeś siły zaprzeczyć. 

 

***

- Wiesz, co to jest? 

- Drewniany konik, do masażu. 

- Może miałabyś ochotę...?

- ...

- Czemu się śmiejesz? 

 

Półtora roku odwyku od Ciebie i poleciałabym na drewnianego konika? 

Poza tym, mój drogi... gdybyś mnie dotknął... gdybyś tylko raz mnie dotknął - poruszylibyśmy ład kosmiczny...

poniedziałek, 20 października 2014
jeden numerek

3510400261_2951dce99b_z

fot. Rosie Hardy/flickr

 

Tyle razy miałam ochotę wrócić do Ciebie, wrócić na jeden raz, żeby przeżyć to na nowo i potem o wszystkim zapomnieć... nie da się zapomnieć. Nie da się na raz. Nie pozwolisz na to, żebym znów odeszła, bo przecież było nam razem dobrze, przytulnie i ciepło. I wygodnie, bo zawsze, i pod ręką, i na telefon, i ta pewność. A teraz znów musisz polować na nowe, nieświadome, i nie zawsze te łowy kończą się sukcesem. Bo nie dzwoniłbyś do mnie od razu po powrocie ze swojego enigmatycznego urlopu, na który pojechałeś nie wiem z kim i dokąd, bo mnie powiedziałeś, że do T, a żonie, że do P. 

Nie da się na raz, bo wciąż, w jakiś niepojęty sposób po tym wszystkim, co mi zrobiłeś, wciąż Cię kocham i nie mogę umawiać się z Tobą na jeden numerek, który nie znaczy dla Ciebie więcej, niż właśnie jeden numerek. 

13:39, babie-lato
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 września 2014
minął rok

 

Takie historie nie mogą mieć szczęśliwego zakończenia. Ale czy w ogóle mogą mieć zakończenie? 

Minął ponad rok, a ani Ty, ani ja nie chcemy żeby ta historia się skończyła. Ty nie chcesz zniknąć z mojego życia, a ja z Twojego. Przy każdej okazji powtarzasz mi, że wciąż jesteś we mnie zakochany, że twój balkon opleciony winoroślą wciąż na mnie czeka, że Ty czekasz... jednocześnie spotykając się z innymi kobietami. 

Masz prawo. 

 

Ja wciąż o Tobie myślę, każdego ranka, każdego wieczoru... marzę, żeby znów, raz, być z Tobą.

 

***

- Jeśli nie chcesz, to nie ma problemu. 

- Chcę, zawsze chcę. Właśnie na tym polega problem, że ja ciebie chcę, a ty mnie już nie kochasz. 

- "Kochasz"... czy ty w ogóle wiesz, co to znaczy kochać. 

- Czytałem kiedyś o tym. I w telewizji widziałem. Dawno. 

poniedziałek, 07 października 2013
nie mylmy miłości z nikczemnością

Przeżyliśmy Twoje urodziny. Przyniosłam Ci nawet prezent i kwiaty. 

Perfumy i róże. 

Takich prezentów to nie dostawałeś ode mnie nawet, jak byliśmy razem. 

Pocałowaliśmy się. Jak kiedyś. 

Tęsknię za Tobą, ale nie żałuję, że odeszłam. 

Wchodząc do Ciebie po schodach przypominałam sobie wszystkie podłości, jakie mi wyrządziłeś. 

Nie mylmy miłości z nikczemnością - powiedział ostatnio pewien starszy pan, i tego się będziemy trzymać. 

 

- Wciąż Cię kocham. Myślę o Tobie. Śniłaś mi się. 

A potem, że na herbatę mogłabym przyjść, i pokochalibyśmy się. 

- Na herbatę mogę przyjść. 

Pomyślałeś nie trzeba.

 


wtorek, 17 września 2013
było blisko

 

Niespodziewanie rozmowa przerodziła się w ciepłą i osobistą. 

Aż poczułeś znów grunt pod nogami, a ja zaczęłam go tracić. 

- Nie mogę przestać myśleć o Tobie. Przyjedź do mnie. 

- Planowałam kąpiel.

- Możesz wykąpać się u mnie. Umyję Cię. Mam szampana. Przecież lubisz pić szampana w wannie.

- Raz lubiłam. Przecież pocieszyłeś się już po mnie? 

- Uważasz, że zobowiązanie do wierności dotyczy tylko mnie, Ciebie nie? Spotykasz się ze swoimi byłymi, tylko szukając okazji, mąż ma Cię przez 95% czasu... gdybyś pomieszkała kilka lat samotnie, jak ja, inaczej byś na to patrzyła. 

- Miałeś 5% czasu, ale 95% zaangażowania... Nie mogę się Tobą dzielić z innymi. 

- Masz wybujałą wyobraźnię. Nie ma żadnych innych.

- Gdybym nie widziała na własne oczy, z pewnością bym uwierzyła.  

 

 

***

Nie, jednak nie. 

Chociaż teraz wizja nieziemsko dobrego seksu z Tobą nie chce mnie opuścić. Znów będę myśleć o Tobie tak, jak chciałbyś, żebym myślała. Gdybyś wiedział, jak blisko było, nie dałbyś za wygraną.  

 

 

 

sobota, 14 września 2013
mylisz się

Czemu po prostu nie powiedzieć, że masz kogoś. Po co kłamać, lawirować, dawać wykrętne i absurdalne odpowiedzi, zaprzeczać swoim własnym słowom przed chwilą wypowiedzianym.

- Dałaś mi kosza, czemu Cię interesuje, z kim się spotykam.

Nie interesuje mnie, z kim. Tylko dlaczego nie możesz powiedzieć choćby "nie mogę, mam plany na wieczór".  

 

***

- Tak czekałem na Twój powrót, a Ty mnie odtrąciłaś. Wybudowałaś mur między nami. Nie kochasz mnie już.

Mylisz się. Ciągle Cię kocham. Ciężko przeżyłam wczorajszy wieczór. Wciąż go przeżywam. Wciąż Cię kocham, ale nie mogę z Tobą sypiać na zmianę z innymi. Znienawidziłabym Cię. 

- Gdybyś mnie kochała, sypiałabyś ze mną. 

Mylisz się. 

 

 

 

wtorek, 10 września 2013
winogrona

 

 fot. Martin Kaufmann

Zaprosiłeś mnie na swój balkon otulony zieloną pierzynką winorośli. 

Przyjęłam zaproszenie. 

Przywitałeś mnie komplementem. 

Stolik stał już na zewnątrz. 

Nawet nie przyszło mi do głowy, że wystawiłeś go tam dla nas. Nurtowało mnie pytanie, z kim teraz jadasz tam śniadania. 

Dojrzałe winogrona pachniały upajająco, a Ty starałeś się zmniejszyć dzielący nas dystans. 

- Czemu mnie odpychasz? Niedobra. 

- Ja jestem niedobra? Ja jestem bardzo, bardzo dobra. Ale przecież nie po to mnie tu zaprosiłeś?

- Nie. 

Tak. Właśnie po to, żeby spróbować jeszcze raz, żeby wykorzystać każdą szansę, cień szansy, że jeszcze raz Ci wybaczę i będzie jak dawniej. 

A ja zaklinałam się w myślach, żeby tym razem nie zapomnieć o nocnych telefonach, których nie odbierałeś przy mnie, o tym, jak wziąłeś ją za rękę i zostawiłeś mnie samą na schodach kina... 

- Pozwól mi pocałować piersi. Pozwól, tylko chwilkę. 30 sekund.

- Nie.

- Dwadzieścia pięć. 

- Nie. Nawet na sekundę. Po co zaczynać? Przecież wiesz jak to na mnie działa. Po co zaczynać coś, czego nie będziemy kończyć. 

 

 

***

- Winogrona mają takie wąsiki, i czepiają się wszystkiego, co widzą na swojej drodze. 

- Zupełnie jak Ty. 

 

 

 

 

czwartek, 05 września 2013
za późno

Dzwonisz, prosisz o spotkanie, zapraszasz na kawę, chcesz buziaka, z żałosną miną powtarzasz "nie kochasz mnie już". 

Owszem, nie kocham Cię już. 

Na szczęście. 

 

Czasem sobie tylko wspominam, jak wspaniale było z Tobą w łóżku i jak cierpiałam, kiedy mnie oszukiwałeś. Wolałabym pamiętać tylko to, co dobre. Za późno odeszłam. 

 

poniedziałek, 22 lipca 2013
naprawdę nie rozumiesz?

Gdybyśmy zaczęli się spotykać tydzień temu, byłoby idealnie. Twoje zakochane oczy, wpatrzone we mnie, troska, czas, długie rozmowy, delikatne pocałunki, czułe wyznania.

- Nie ma nikogo, oprócz Ciebie.

- Po co to mówisz, skoro już wiem, że jest.

- To takie, bez znaczenia... jednodniowe flirty. 

- Tym gorzej to o Tobie świadczy, jeśli w takiej sytuacji idziesz z kobietą do łóżka. Naprawdę nie rozumiesz, że ja nie chcę być jednym z Twoich flirtów? Nie potrzebujesz, żeby Cię kochać, a ja Cię kocham. Chciałam zobaczyć, czy za mną tęsknisz, a Ty następnego dnia umawiasz się z innymi. Lepiej niech zostanie tak, jak jest. 

Pękła piękna bańka mydlana. Jeszcze wczoraj było tak dobrze, a teraz nie ma nic. Przestałam dla Ciebie istnieć, szkoda będzie na mnie czasu, szkoda pieniędzy na kawę ze mną, bo jeśli do wyboru jest miłość bez seksu albo seks bez miłości, to Twój wybór jest oczywisty. 

Naprawdę nie rozumiesz...?

środa, 17 lipca 2013
szampan

Nie wiem, dlaczego powiedziałam Ci, że jadę sama do P. Wiem natomiast, dlaczego teraz w końcu pojechałeś ze mną. Półtora roku nie mogliśmy się nigdzie zebrać... a teraz nagle - żadnych przeszkód. Tylko za późno. Wszystko przychodzi za późno. 

"Marzenia się spełniają, ale nie wtedy, i nie tak, kiedy tego chcemy".

Poprosiłam w hotelu o oddzielne łóżka. Szkoda, że zawahałeś się, kiedy zaproponowałam, żebyśmy kupili sobie na wyprzedaży stroje kąpielowe. Poszlibyśmy na basen i wszystko skończyłoby się inaczej...

 

Zamiast basenu poszliśmy więc na miasto. Było już późno i ciężko było znaleźć coś otwartego, P. to małe miasteczko. Usiedliśmy w jakimś pubie. Nie zdążyliśmy zamienić dwóch słów, kiedy nagle przechodzący obok stolika facet zatrzymał się i wytrzeszczył na mnie oczy: niemożliwe, ty Ty?! Tutaj?! Z racji swojej pracy spotykam wiele osób, i jasne, nie wszystkich potem pamiętam. Przypomniałam sobie go dopiero potem, kiedy przysiadł się i zaczęliśmy rozmawiać. Miał na imię Leszek, choć .K potem nazywał go Jackiem. Był z Warszawy. 

- Ale będzie, jak jeszcze się okaże, że śpi w tym samym hotelu, co my. 

Oczywiście, okazało się. Zabral się z nami, i miał ogromną ochotę na kolejnego drinka (w pubie wypili z .K już kilka), ale hotelowa restauracja była już zamknięta. Rozeszliśmy się do swoich pokoi. Wzięliśmy z .K prysznic (osobno, choć bardzo chciał mi umyć plecy) i położyliśmy się do łóżek. 

Wtedy zadzwonił telefon z recepcji. 

- Pan Leszek zaprasza panią na szampana. 

Koleś zdobył gdzieś w tej dziurze szampana, o drugiej w nocy. Po krotkiej dyskusji poszliśmy oboje. Tamten czekał chyba tylko na mnie, bo miał przygotowane dwa kieliszki, ale bez mrugnięcia okiem poprosił o trzeci. Rozmowa się niezbyt kleiła, ale szampan był dobry. Wypiliśmy i rozeszliśmy się do swoich pokoi. 

No i zgadnijcie, jak to się skończyło. 

"Powinieneś jutro temu Jackowi sam postawić butelkę szampana". 

 

Po drodze były jednak poważne rozmowy. Monologi bardziej. Ktoś dzwonił o 22.30. Kto może dzwonić o takiej porze? Byłeś trochę zmieszany. 

- Zależało Ci tylko na seksie. 

- Zajączku, to nie tak... 

Wiem, że "to nie tak". Ale też nie tak, jak miałoby być. Jak mogłoby być. 

- Ze mną też potrzebujesz tabletek o szumnej nazwie "tajfun miłości"?

- Ty sama jesteś tajfunem miłości. 

- Nie może tak dłużej być. 

- I jak ja będę... bez Ciebie...? Gdzie taką znaleźć - mądrą, piękną, dobrą? Chyba tylko odbić facetowi, który jej nie szanuje?

- ...czyli Tobie?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 104